Garmin Iron Triathlon Ślesin

Garmin Iron Triathlon Ślesin

Czy forma puka już do drzwi? Mam nadzieję, że niebawem odpali w 100 % .

W minioną niedzielę wystartowałem w Garmin Iron Triathlon Ślesin na nietypowym dla mnie dystansie 1/8 IM (475m - 22,5km - 5,7km). Zawody te traktowałem jako świetne przetarcie przed niedzielnym bardzo prestiżowym Enea 5150 Warsaw oraz Susz Triathlon na dystansie 70.3.

Dystans krótki, ale za to bardzo intensywny. O zwycięstwo miałem rywalizować z jednym z najlepszych zawodników dystansu olimpijskiego w Polsce - Tomaszem Marcinkiem. Na linii startu stanęło również wielu utalentowanych zawodników młodego pokolenia, którzy zamierzali konkurować ze starszymi kolegami. Organizatorzy dodali pikanterii naszym zmaganiom. Ogłosili konkurs na wytypowanie zwycięzcy i podanie najbardziej zbliżonej różnicy czasu pomiędzy zawodnikami. Nasz pojedynek zelektryzował wiele osób na FB oraz Akademii Triathlonu.
Dziękuję moim kibicom za wiarę we mnie, motywację oraz doping podczas zawodów. 

 

Łukasz Tomasz  

Godzina 11:50 – start z wody, wielkie nerwy, nikt nie chce zostać zamknięty, każdy chce być z przodu żeby nie trafić w przysłowiową „pralkę”. Linia startu, którą tworzą zawodnicy dryfuje. Sędziowie z trudem próbują nas wyrównać, ale nie jest to łatwe i przyjemne. W takich chwilach przypominają mi się starty w biegach przełajowych. Walka o pozycję była bardzo podobna. Nie rzadko łokcie szły w ruch. Nie mogło być inaczej, kiedy na linii startu stawało nawet 300 osób...

Nagle syrena startowa i popłynęli...  Pierwsze 150-200 metrów jednak „pralka" jakiej nigdy nie ma na długim dystansie. Początek pływania na maksa. Bitwa o jak najlepsze pozycje. Ja w samym środku zamknięty, bez możliwości ucieczki na prawą lub lewą stronę. Nie ma mowy o pilnowaniu odpowiedniej techniki. Trwa walka o przetrwanie. Na szczęście po około 200 metrach udaje mi się wysforować na czoło mojej grupy i płynąć „swoje”.  Po mojej prawej stronie widzę Arka Mielocha, z którym mam prywatny zakład o colę. Challenge dotyczy pływania: kto wyjdzie pierwszy i odhaczy się na belce po pływaniu. Wygrywam nieznacznie o 8 sekund. 

Wreszcie udaje mi się złapać swój rytm, unoszę głowę. W zasięgu wzroku mam pierwszą grupę - nie więcej jak 25-30 sekund straty. To motywuje mnie do jeszcze większej pracy. Na ostatniej boi po około 400 m, nawrót w kierunku brzegu.  Zostaje ostatnie 100 metrów do wyjścia z wody. Daję z siebie wszystko. Na belce słyszę głosy kibiców - 40 sekund do Tomka. Z wody wychodzę na 9 pozycji, zgodnie z moimi założeniami. Jeszcze staram się jak najszybciej pokonać długi dobieg do T1 i odrobić kilka cennych sekund. 

slesin1

 Po 1:41 jestem już na rowerze. Rozpoczynam pogoń za liderującym T. Marcinkiem. Pierwsze kilometry to sporo zakrętów. Ciężko mi złożyć się w pozycję czasową. Po około 4-5 kilometrach mam już Tomka w zasięgu wzroku. Dociskam jeszcze mocniej pedały. Na 8-9 km jestem już liderem, Tomek próbuje złapać kontakt zgodnie z regulaminowymi 7 metrami. Oczywiście naciskam mocniej na pedały i rywal metr po metrze puszcza. To motywuje mnie do jeszcze szybszej jazdy. Uda zaczynają piec. Wiem jednak, że to jest moja szansa. Pracuję mocno, żeby na ostatnich 12 kilometrach uzyskać jak największą przewagę w T2. Wykręcam pierwszy czas roweru 31:07. W T2 spędzam 49 sekund. Tomek zjeżdża z roweru ze stratą 1:30. 

slesin6

Kiedy wybiegam ze strefy zmian, czuję „luz” w nogach. Biegnie mi się bardzo dobrze, postanawiam pierwszą pętlę (2,5 km) przebiec mocno. Tempo 3:10 - 3:15/km pozwala mi utrzymać półtorej minuty przewagi, którą wypracowałem na rowerze. Po 3 km biegu delikatnie odpuszczam i już wiem, że tylko kataklizm pozbawi mnie zwycięstwa w tych zawodach. Etap biegowy kończę z czasem 15:56, a zawody jako zwycięzca z wynikiem 56:35. Forma zdecydowanie rośnie w górę. Dobra passa ze Ślesina podtrzymana. W zeszłym sezonie wykręciłem tutaj swój najlepszy wynik na dystansie „ćwiartki” 01:54:07. Cieszę się, że noga na rowerze wyraźnie się rozkręca. Mam nadzieję, że wreszcie odpali tak jak bym sobie w pełni tego życzył. 

slesin2

slesin3

podium

Dziękuję Tomkowi za świetną rywalizację, która motywowała mnie do jeszcze większego wysiłku. Trzymam Tomek kciuki za realizację Twoich celów. 

Już w niedzielę liczę na głośny doping podczas bardzo prestiżowych zawodów Enea 5150 Warsaw, gdzie zapowiada się świetna rywalizacja z najlepszymi zawodnikami z Polski oraz Europy. Uwielbiam ścigać się z najlepszymi.

Jeszcze raz dziękuję Moim Wiernym Kibicom za doping i wsparcie. To mnie mocno mobilizuje i inspiruje do jeszcze większego wysiłku. Bądźcie ze mną w Warszawie.
Gratulacje dla firmy Labosport za świetną imprezę.  

slesin5

 #dawajkalach

Login to post comments