Enea Challenge Poznań

Enea Challenge Poznań

Enea Challenge Poznań był to mój pierwszy start gdzie mogłem sprawdzić się w rywalizacji z zawodnikami z zagranicy. Miałem duże oczekiwania wobec siebie na te zawody. Po rozegranym tydzień wcześniej Triathlon Iron Garmin w Elblągu na dystansie 1/4 IM spodziewałem się wysokiej formy w Poznaniu. Jako cel postawiłem sobie przede wszystkim osiągniecie bardzo dobrego czasu: celowałem w "złamanie" czterech godzin. To był plan minimum. Jeżeli chodzi o pozycję na mecie myślałem o pierwszej szóstce, ale to nie było dla mnie najważniejsze, liczył się przede wszystkim czas końcowy jaki wskaże zegar po przekroczeniu linii mety. Niestety nie wszystkie założenia w tym dniu udało się zrealizować.

Bardzo zadowolony jestem z etapu pływackiego. Widać, że robota, którą zrobiłem na pływalni zaczyna się przekładać na wody otwarte. Wypływałem swój życiowy wynik - 25:41. Na ten sezon celem było popłynąć 1900 metrów w czasie 26:30. Po Poznaniu mogłem odhaczyć jako cel zrealizowany. W przyszłym sezonie będę dążył do wytrenowania organizmu tak, żeby każdy etap pływacki podczas zawodów kończyć z przybliżonym rezultatem. Na pewno pozwoli to w bardziej komfortowym nastawieniu rozpoczynać etap rowerowy.

Trasa kolarska w Poznaniu należy do szybkich tras. W tym roku w jedną stronę utrudniał nam jazdę wiatr, żeby jednak na drodze powrotnej mocno pomagać i dmuchać w plecy. Niestety na tym etapie rywalizacji popełniłem kilka błędów za które zapłaciłem podczas etapu biegowego. Przede wszystkim: źle obrana taktyka odżywiania na trasie kolarskiej oraz zbyt duża generowana moc podczas jazdy pod wiatr zabrały dużo energii co poczułem na 85 kilometrze w postaci skurczów i "później odcięciem prądu" po 12 kilometrze biegu. Szkoda, że pomimo, iż jechaliśmy w sześciu zawodników nie było zbytnio chętnych do pomocy i pogoni za czołówką. Oczywiście z zachowaniem formuły "no drafting". Zaryzykowałem, tym razem się nie udało, kiedy wyjdzie wierzę że będzie świetny czas na mecie. Rower kończę z czasem 02:11:04. Z osiągniętego wyniku jestem zadowolony, ale niestety wypracowałem go zbyt dużym kosztem. Następnym razem już nie popełnię tego błędu. Zawsze staram się wyciągać wnioski z dobrych i tych słabszych startów, słuchać podpowiedzi innych, żeby byc coraz lepszym zawodnikiem. Wiem już nad czym popracować w okresie przygotowawczym do przyszłego sezonu - tak, żeby jeździć nawet nie szybciej, ale efektywniej, żeby bieg po rowerze wychodził na miarę moich możliwości 1:13 - 1:15. Wiem, że na takie prędkości jestem przygotowany.

Challange2

Bieg w Poznaniu wyszedł bardzo słabo - 01:22:31, nie takiego czasu się spodziewałem. Forma z treningów czy zawodów kontrolnych pokazywała, że moc jest. Jednak trening to trening, a zawody rządzą się swoim prawami. Za błędy z etapu kolarskiego jednak słono zapłaciłem po 12 kilometrze biegu. "Odcięło prąd" strasznie - jakby mi ktoś wyłączył zasilanie. Organizm nie przyjmował już nawet żeli energetycznych, na które w tym momencie było już jednak za późno. Znaczyło to jedno: do mety będę musiał "doczłapać" z prędkością 4:20 - 4:30/km. Ostatnie 5 kilometrów to bieg na ambicji, każdy kilometr dłużył się strasznie. Głowa i mięśnie mówiły dość, głos podpowiadał "zejdź z trasy". Jednak mój charakter nie pozwala mi na to. W tym momencie jedynym przeciwnikiem z jakim się zmagałem byłem ja. Nic innego mnie nie interesowało. Byłem tak "wyjechany", że nie miałem siły zareagować kiedy około 16 kilometra minął mnie Tomek Szala. Spadam na piątą pozycję i na takim miejscu z wynikiem 04:03:04 kończę rywalizację w Poznaniu. Jak oglądam zdjęcia z ostatnich metrów to dopiero teraz widzę jak dużo było znajomych twarzy na ostatnich metrach. Dziękuje Wam mocno za doping.

Challange1

Challange3

Jak zawsze mogłem liczyć na wielki wsparcie mojego teamu. Dziękuje Wam bardzo !!! 

Challange4

Login to post comments