Z nieba do piekła czyli starty w Piasecznie i Sierakowie.

Z nieba do piekła czyli starty w Piasecznie i Sierakowie.

Z "nieba do piekła" tak można podsumować dwa moje ostatnie starty. Na pierwszy sprawdzian triathlonowej formy w tym sezonie wybrałem Garmin Triathlon Piaseczno. Potrzebowałem dobrego przetarcia przed zbliżającymi się Mistrzostwami Polski na dystansie Half Iron Man w Sierakowie.

Zawody w Piasecznie zawsze ściągają czołówkę polskich zawodników, co zapewnia ściganie na wysokim poziomie. W tym roku nie było inaczej. Punkt 12.00 wystrzał startera i woda w zalewie dosłownie się zagotowała. Do pierwszej boi niesamowita walka o pozycje, bez żadnych uprzejmości dosłownie sportowa "wojna". Pierwszy raz w moich startach doświadczyłem takiej „pralki”. Trzeba było włączyć "wiatraki" i chować głowę przed utratą okularków. Niestety kosztuje to też dużo więcej energii. Udało mi się jednak świetnie przetrwać tę "bitwę". Po minięciu drugiej boi stawka zaczynała się rozciągać. Robi się luźniej, można płynąć "swoje", pilnując długiego kroku i mocnego pociągnięcia pod wodą. Ten etap zawodów wyszedł rewelacyjnie. Dobiegając to strefy widzę Filipa Przymusińskiego i nie wierzę. Wiedziałem, że poprawiłem pływanie, ale że aż tak ? Analizując po starcie wyniki wychodzę z wody 30 sekund za czołówką. Zawsze to było w granicach 1'30'' czyli progres dość znaczący. Ten etap kończę na 10 pozycji. Szybka zmiana w T1 i ruszam w pogoń. Rywale w zasięgu wzroku. Po około 10 kilometrach wysuwam się na drugą pozycję i łapię kontakt wzrokowy z Mikołajem Luftem, którego doganiam przed 15 kilometrem. Dalej postanawiam jechać swoje trzymając około 300 wat mocy. Jedzie się luźno i komfortowo. Zanosi się, że pierwszy raz nie będę musiał gonić na biegu. Rower kończę razem z Mikołajem w czasie 01:04:07 poprawiając ubiegłoroczny wynik o ponad 3 minut.

2piaseczno16dystans14 04751 jzzpl

1piaseczno16dystans14 09374 jzzpl

Z T2 wybiegam chwilę za Mikołajem, który wystrzelił pierwsze metry "jak z procy". Podczas biegu trzymam się swoich założonych prędkości 3:30-3:35/km. Tempa w jakim zakładałem bieg podczas zawodów w Sierakowie. Podczas rywalizacji biegowej na każdej z czterech pętli powiększam przewagę nad konkurentami i niezagrożony wpadam jako zwycięzca na metę z wynikiem 01:58:05. Zawody pokazały, że jest znaczący progres formy w porównaniu z zeszłym rokiem i z optymizmem patrzę w przyszłość...

piaseczno16dystans14 06485 jzzpl

3piaseczno16dystans14 08267 jzzpl

Kolejny tydzień, przed docelowym startem opieram na spokojnym treningu podtrzymującym. Forma jest, więc tylko zamierzam złapać "luźną nogę" i będzie ogień w Sierakowie. Jak było, wiecie. Czemu tak się stało nie wiem... Pierwszy raz nie znam odpowiedzi co nie zagrało. 
W wodzie wyszło rewelacyjnie - 25:29. Pewnie niecałe 100 metrów brakowało, ale jak walczę z podbiegiem i słyszę 1:20 do lidera, 50 sekund do Kacpra to wiem, że poszło rewelacyjnie. Rok wcześniej było to ponad 3 minuty straty do czołówki po pływaniu. Dobiegając do szczytu góry zaczęły się dziać dziwne rzeczy z moimi nogami. Tak mocno spięło moje "czwórki", a dokładnie pasma biodrowo-piszczelowe, że każdy krok był męką, niesamowitą walką z narastającym bólem. Po najcięższej jednostce rowerowej w górach nie miałem tak "zmasakrowanych" nóg. Wiedziałem już, że nie wróży to nic dobrego. Jednak kto mnie zna wie, że łatwo się nie poddaje i trudno mnie złamać. Wierzyłem, że przetrwam tę niemoc. Myślę, sobie "doczłap się tylko do "belki" i może, się „rozjedzie". Pamiętam głos Damiana Witkowskiego "rozjedziesz to Kalach". Niestety każde przekręcenie korby sprawia mi duży ból. Zatrzymuję się i próbuję jeszcze porozciągać spięte mięśnie, ale to też nic nie pomaga. Nie chcę ryzykować kontuzji, przecież cały sezon przede mną. Ciężko jest zrezygnować z czegoś, czemu poświęciło się 6 miesięcy przygotowań. Setki wyrzeczeń, godzin treningowych, morze potu wylanego na treningach. Jednak zdrowie jest najważniejsze i podejmuje tę trudną decyzję o wycofaniu się z wyścigu po trzech kilometrach jazdy na rowerze. Przegraną po walce wziąłbym "na klatę", ale w ten sposób zakończyć zawody ? Złość sportowa wylewa się ze mnie ... łzy napływają do oczu….

sieraków1

sieraków5

sieraków3

Dziękuję za wsparcie jakie dostałem od Was po tym nieudanym dla mnie starcie. Dziś już jest nowy dzień i obrane nowe cele. W najbliższą niedzielę wracam do ścigania. Duże podziękowania dla organizatorów Garmin Iron Triathlon za umożliwienie mi startu w zawodach w Ślesinie. Do zobaczenia na trasie zawodów. 

#dawajkalach

Login to post comments