Wiązowska Piątka

Wiązowska Piątka

W ostatni weekend lutego przyszedł czas na kolejny biegowy sprawdzian tym razem wystartowałem we Wiązownej na dystansie 5 km. Szybka trasa, mocni rywale, dobre treningowe bieganie pozwalało myśleć o życiowym rezultacie. Niestety tym razem nóżki nie chciały się "kręcić" tak jakbym sobie tego życzył... a może za dużo od siebie wymagałem na ten start? Ostatni okres treningowy to spora objętość rowerowa w połączeniu z niemałym kilomertażem biegowym spowodowały najwyraźniej, że przy tempie 3:00 - 3:05/km moje mięśnie się "gotowały". Nie było tzw. "luzu w nogach". Do takich prędkości mój już triathlonowy organizm potrzebuje jednak więcej regeneracji. Dorota, która zawsze mocno przeżywa moje starty mówiła: "odpuść troszkę w treningu przed tymi zawodami". Może tak trzeba było zrobić ? Jednak do głównych startów zostało jeszcze sporo czasu, a pierwszy szczyt formy ma przyjść dopiero w maju, zdecydowałem się więc na utrzymanie dużego kilometrażu. Byłem przekonany, że mimo tak zaplanowanego treningu uda się "zakręcić" na mecie z czasem około 15:20. Niestety zawody kończę z dużo słabszym rezultatem 15:44. 

1Źródło zdjęcia: maratonypolskie.pl 

Po biegu zaplanowany miałem jeszcze trening 5x1km w tempie półmaratonu. Wspólnie z Marcinem Kęsy, którego tym razem podczas wyścigu mogłem oglądać tylko z perspektywy jego pleców wykonaliśmy wspólnie drugą część treningu: bez większego problemu pobiegałem w tempie 3:18 - 3:13/km. Na tych prędkościach organizm pracuje bardzo dobrze, więc mam nadzieję, że tak też będzie też podczas Półmaratonu Warszawskiego. Przed tym startem czeka mnie jeszcze jedno przetarcie na dystansie 10km podczas marcowej Maniackiej Dychy w Poznaniu.  

3

2

 

 

Login to post comments