Bieg Chomiczówki

Bieg Chomiczówki

Na pierwszy biegowy sprawdzian formy w tym roku wybrałem Bieg Chomiczówki na dystansie 15km. Jestem bardzo zadowolony z osiągniętego podczas tego sprawdzianu wyniku. Pomimo dużej objętości treningowej wybiegałem swój nowy rekord życiowy. Na mecie melduje się z czasem 49:51. Widać, że triathlonowa robota idzie w dobrym kierunku i z optymizmem można patrzeć w przyszłość. Działamy dalej, motywacja rośnie.

zdjęcie 2

Cały dystans przebiegłem w równym, mocnym tempie. Międzyczasy z mojego Polara pokazywały tempo 3:11 - 3:20/km. Cieszę się bo na końcowych kilometrach udało się lekko przyspieszyć: 14km najszybszy w tempie 3:11 ostatni 3:14. Do około 12km biegłem wspólnie z moim podopiecznym jak i przyjacielem Marcinem Kęsy. Niestety Marcin około 12km puścił moje plecy i na metę wbiegł z czasem 50:03. Dodam, że moje rekordy życiowe na dystansach 10-15-21km wybiegałem kiedy obok mnie na linii startu stał właśnie Marcin.  Mimo, że się przyjaźnimy, rywalizacja na trasie zawodów między nami zawsze do końcowych metrów jest zacięta, dzięki czemu wyniki też są życiowe.  Kolejny wspólny bieg - 5km, pod koniec lutego we Wiązownej oraz w połowie marca 10km podczas Maniackiej Dychy. Zapowiada się ciekawie. 

chomiczowka bielany 2073Źródło zdjęcia www.maratonczyk.pl

Międzyczasy podczas Biegu Chomiczówki (łapne wg pomiaru GPS) : pierwsza piątka 16:32,1, drugie pięć kilometrów 16:32,2 i ostatnia "piątka wyszła w czasie 16:18,8. Bardzo się cieszę, co widać na poniższym wykresie, że organizm szybko się regeneruje co widać po tętnie. Dwie minuty po wysiłku było już poniżej poziomu 120 uderzeń. Miejmy nadzieję, że po zejściu z dużych obciążeń bieganie będzie jeszcze szybsze. Po wykresie tętna widać, że są jeszcze rezerwy :)

wykres

Podczas Biegu Chomiczówki rozgrywana była także klasyfikacja drużynowa. Wspólnie z chłopakami z naszego teamu Kawa Kamp: Maciejem Ludwickim, Marcinem Kęsy oraz Adamem Niemyt zwyciężamy zdecydowanie w tej klasyfikacji.

3

Duże uznanie dla organizatorów, że pomimo dużych opadów śniegu w ostatnim czasie udało się  świetnie przygotować asfalt do biegu. Jednak samo zabezpieczenie zawodów nie było w tym roku najlepsze. Szczególnie na ostatnim okrążeniu slalomowanie na dużym zmęczeniu pomiędzy jeżdżącymi autami  nie należało do najbezpieczniejszych. Miejmy nadzieję, że za rok w kwestii bezpieczeństwa będzie dużo lepiej. Duże uznanie oraz podziękowanie należy się także dla innych biegnących zawodników, którzy podczas dublowania bardzo nam pomagali okrzykiem "lewa wolna". Bardzo nam to pomagało i nie musieliśmy wytracać prędkości.

.... a za tydzień pierwszy posmak triathlonowej rywalizacji... sztafety podczas Triathlonu Zimowego, gdzie pobiegnę dystans 4 km. 

 

 

Login to post comments