Zgrupowanie Szklarska Poręba

Zgrupowanie Szklarska Poręba

Korzystając z kilku dni wolnego, postanowiłem wybrać się z kumplami z branży na krótkie zgrupowanie do Szklarskiej Poręby. Był to "strzał w dziesiątkę", gdyż pogoda, która w listopadzie w górach jest zawsze niepewna tym razem dopisała. Utrzymująca się temperatura około 12-15 stopni i stosunkowo niewielkie opady, pozwoliły nam na wykonanie konkretnej tlenowej roboty treningowej. Plany były ambitne: sporo pokręcić na rowerze, zaliczyć minimum dwie górskie wycieczki, natomiast pływać tylko w formie regeneracyjnej. 

Najmocniej nastawiałem się na rower. Nie na pokonaniu jak największego dystansu, ale na czasie spędzonym na siodełku. Tym razem większość pracy miała opierać się na wykorzystaniu roweru MTB, w celu poprawy techniki jazdy, ale także siły i wytrzymałości. Jako główne miejsce naszych rowerowych  treningów wybraliśmy pobliski Świeradów Zdrój i znajdujące się po polskiej i czeskiej stronie Single Track'i. Dzięki Damian za pokazanie mi tych świetnych tras i wspólne treningi. Robota, którą wykonaliśmy na pewno zaprocentuje w sezonie. Single Track'i, to naturalne jednokierunkowe około metrowe ścieżki rowerowe. Posiadają wiele uroku, nie sposób się na nich nudzić. Dynamicznie zmieniające się ukształtowanie terenu nie pozwala na chwile nieuwagi. Chwila rozkojarzenia i możemy doświadczyć  „pocałunku z podłożem". Natomiast dzięki kilku naprawdę wymagającym podjazdom można też nieźle „przepalić czwórki". Trasy dają wiele frajdy z jazdy, zarówno doświadczonym kolarzom, jak i tym początkującym. Pamiętać trzeba jednak,  żeby szczególnie na zjazdach dostosować prędkość do swoich umiejętności. Uważajcie także na mostkach i kładkach - są bardzo śliskie szczególnie po deszczu. Moje biodro niestety sprawdziło twardość tej budowli:) i osobiście kilka nowych szlifów na ciele przywiozłem z tego wyjazdu. 

Mapa Single Track'ów (źródło http://singletrack.pl/)

sigle track

Na pierwszym piątkowym treningu przywitała nas piękna słoneczna pogoda, wymarzona o tej porze roku na rower. Punkt 10.00 Meldujemy się w Świeradowie Zdrój i ruszamy na pierwszą około 13 kilometrową pętle "Zajęcznik". Początek dla mnie trudny i wymagający pod względem technicznym trasy. Próbuję blisko trzymać koło Damiana, jednak widzę Go tylko jako znikający punkt pomiędzy licznymi zakrętami. Już wiem, że Damian ma świetnie objeżdżone trasy i łatwo nie będzie, ale kto powiedział, że ma być:) Pokonaliśmy tego dnia 61, 5 km w czasie 3 godzin 55 minut ze średnią prędkością około 15km/h. Nasze osiągi pokazują, że trasy należą do wymagających, oszczędzania nie było ani chwili, a zmęczenie po treningu duże. 

single1

Jak na triathlonistów przystało, po powrocie do domu szybka zmiana ubrania, banan w rękę, żel do kieszeni i ruszamy w kierunku regli. Dołącza do nas Marcin Kęsy, który szykował się na swój drugi biegowy trening. Dwanaście kilometrów biegania minęło bezboleśnie ze średnią prędkością 4:20 - 4:25/km. Po bieganiu obowiązkowe 30 minut sprawności. Po takim dniu treningowym nie zapominam o odpowiednim wspomaganiu mojego organizmu i zawsze sięgam po odżywkę recovery firmy The Protein Works. To był dobry treningowy dzień. 

W sobotę rano także obraliśmy kierunek Świeradów Zdrój. Tego dnia pogoda jednak troszkę się popsuła, opady deszczu spowodowały, że warunki na ścieżkach były bardziej wymagające. Single pokryły się kałużami oraz miejscami błotem. Jako, że w moim słowniku nie ma miejsca na: "nie chcę mi się, nie mogę, nie dam rady, nie ma złej pogody", a Damian to też twardy zawodnik założyliśmy sobie tego dnia, że zwiększamy dystans do około 80 kilometrów. Jak założyliśmy tak wykonaliśmy, choć miejscami nie było łatwo i trzeba było powalczyć z głową, która "mówiła" wracajmy już… Ja wierzę, że takie kroki i takie treningi wzmacniają naszą psychikę i podczas startu w zawodach nic nas nie zaskoczy, poradzimy sobie nawet w najtrudniejszym momencie kryzysu. Tego dnia wspólnie od 35 kilometra przeżywaliśmy kryzys i przy "życiu" trzymała nas tylko myśl, że na 40 kilometrze czeka na nas gorąca czekolada. Po blisko 2 godzinach 30 minutach docieramy do czeskiego sklepu znajdującego się na naszym szlaku. Można tam zakupić drobne pamiątki, a także napić się czegoś ciepłego w taki dzień jak dziś. Wchodząc do środka wywołujemy nie mały uśmiech na twarzy przebywających tam osób. Mokrzy, ubłoceni z piaskiem w zębach zamawiamy po dwie gorące czekolady… i małą porcję rumu. Wrzucamy także po waflu Horalku i naładowani po krótkim postoju ruszamy w dalszą trasę... a to dopiero połowa drogi. Znów jedzie się świetnie i kilometry szybko uciekają. Na około 55 kilometrze rozjazd i tutaj trzeba podjąć decyzję – czy dokręcamy jeszcze 25 kilometrów, czy wracamy 5 kilometrów do parkingu. Krótka wymiana wzroku i oczywiście lądujemy na dłuższej pętli. Tego dnia pokonujemy 77 kilometrów. Po 5 godzinach i 7 minutach docieramy do naszych aut. Zmęczeni, cali ubłoceni, ale i szczęśliwi z wykonanej roboty przybijamy z Damianem piątkę dziękując sobie za te kilka godzin świetnego treningu. Jedna rzecz mnie tylko martwi... Co powie moja kochana żona jak zobaczy wnętrze auta po tych 6 dniach?.. Jako, że do pracy dojeżdżam rowerem w czwartek (już po powrocie) spodziewałem się telefonu z reprymendą od Doroty. Długo czekać nie musiałem i po drugiej stronie usłyszałem "pięknie wygląda w środku auto"....

zdjęcie 1

Oczywiście to nie był koniec dnia treningowego. Po kolacji ruszamy do Cieplic na trening pływacki połączony z odnową biologiczną. Czuć zmęczenie mięśniowe całego ciała, więc decyduję się tylko na 2 kilometry spokojnego rozpływania.

W niedzielę pogoda znów świetna, idealna na wycieczkę górską. Wspólnie z Damianem, Marcinem i Zibim wykorzystujmy to i ruszamy w kierunku Śnieżki. Do pokonania 36 kilometrów na trasie Szklarska Poręba - Wodospad Kamieńczyka - Hala Szrenicka - Droga Przyjaźni Polsko - Czeskiej - Łabski Szczyt - Śnieżne Kotły - Wielki Szyszak - schronisko Odrodzenie - Słonecznik – Dom Śląski - Śnieżka - Karpacz. Pogoda dopisała i możemy podziwiać piękne krajobrazy roztaczające się po okolicy. Zawsze trasę tę pokonuje marszobiegiem z dłuższa przerwą w schronisku Odrodzenie,  a następnie w schronisku na Śnieżce. Podczas naszej wycieczki schronisko na Śnieżce jednak było nieczynne. Po dotarciu do głównego celu naszej podróży, krótka przerwa na szczycie Śnieżki, szybkie zdjęcia i ruszamy w dół w kierunku Karpacza. W drodze powrotnej zaglądamy do jednego z najstarszych schronisk Domu Śląskiego, gdzie zaopatrzamy się w wodę. Na gorącą herbatę i czekoladę wstąpiliśmy także do Strzechy Akademickiej. Cała wycieczka zajmuje nam wliczając tylko aktywność 4 godziny 35 minut. 

zdjęcie 4

Po kolacji nie marnujemy czasu i z Damianem wskakujemy na 2 godzinny trening na trenażerach, a część ekipy wykonuje  ćwiczenia  wzmacniające górne partie mięśniowe. 

zdjęcie 2

W poniedziałek rano znów obieramy kierunek na polsko-czeskie Single Track'i już większą ekipą. Do mnie i Damiana dołączają Zibi, Arek oraz Darek. Ja z Damianem pokonujemy odcinek 61, 5 km natomiast reszta ekipy wykręca 40 kilometrów. Podobnie jak podczas sobotniej jazdy od 35 kilometra przyświeca nam jedna myśl - gorąca czekolada na 40 kilometrze. Jednak nie tym razem. Jak się okazuje „nasza” kawiarnia w poniedziałki jest nieczynna, nasze miny po dojeździe do tego miejsca mówiąc delikatnie nie są pełne entuzjazmu. Sięgamy, więc po swoje wspomaganie. Na szybko naładowuję się dwoma żelami jednym z kofeiną i drugim bez. Ruszamy dalej. Podczas tego treningu czułem już duże zmęczenie mięśniowe. Jeżdżąc po singlach praktycznie przez cały czas wszystkie nasze mięśnie są napięte. Ciężko znaleźć chwile na rozluźnienie, przełajowy charakter tras nie daje chwili odpoczynku. W pewnym momencie już ciężko było trzymać kierownicę roweru. Głowa w takim momencie wysyła wiele demotywujących sygnałów, ale udaje mi się ją pokonać. Cały trening zajmuje nam równo 4 godziny.

zdjęcie 3

Po kolacji trening pływacki, podczas którego aż sam się dziwię, że pływa się tak fajnie. W wodzie pokonuję 2,5 kilometra, tak jak zawsze podczas tego zgrupowania w formie rozpływania.

We wtorek rano wspólnie z Marcinem ruszamy na Regle. W programie na ten dzień było 14 kilometrów rozbiegania połączonego z zabawą biegową 10x 20sek z 40 sekundową przerwą w truchcie. Taki trening często stosuję w celu „odmulenia” nóg obciążonych długa tlenową pracą. Osobiście większość swoich treningów biegowych kończę przebieżkami. Tego dnia biegało się bardzo fajnie i lekko w tempie 4:15-4:20/km. Tym razem cały trening zajmuje mi 1 godzinę. Porównując do poprzednich dni - „wakacje”. Jednak wiem, że organizm to istota (żywa), która potrzebuje także odpoczynku, żeby działał jak należy, tym bardziej, że tego dnia były jeszcze w ramówce dwa krótkie treningi do wykonania. Po obiedzie z Damianem oraz Zibim ruszamy na rowerową przejażdżkę po reglach w kierunku Przesieki. Teren dużo łatwiejszy niż na singlach, wiec można pokręcić na troszkę większych prędkościach, choć miejscami nie było łatwo. Zapadający zmrok pozwolił nam na pokonanie dystansu 30 kilometrów w 1 godzinę 30 minut.

zdjęcie 4

Po treningu rowerowym obowiązkowo wizyta na pływalni, gdzie przepływam spokojnie 1,5 kilometra oraz zaliczam trzy krótkie sesje w saunie.

Środa była ostatnim dniem naszego zgrupowania. Wspólnie z Damianem zaplanowaliśmy sobie krótką 18 kilometrową wycieczkę po górach na trasie Szklarska Poręba – Łabski Szczyt – Szrenica – Wodospad Kamieńczyka – Szklarska Poręba. Całość zajmuje nam 2 godziny 12 minut. Trasę pokonujemy jak zawsze marszobiegiem, prędkość nie ma tu znaczenia.

zdjęcie 5

Po powrocie pakowanie i podróż do domu.

Było to bardzo udane 6 dni, podczas których spędziłem 28 godzin treningowych. Dzięki chłopaki za wspólny trening i fajnie spędzony czas. Dziękuję bardzo firmie http://kawakamp.com/ i Maćkowi, dzięki któremu mogłem pojechać na to zgrupowanie. Wielkie dzięki także dla http://activehero.pl/ za najlepsze odżywki. Wyrazy wdzięczności także dla firmy http://airbike.pl/ i Mikołaja za przygotowanie świetnej maszyny na ten wyjazd.

Login to post comments