TRIATHLON SIERAKÓW

TRIATHLON SIERAKÓW

Świetnie spisali się podczas Triathlonu w Sierakowie nasi zawodnicy. Wszyscy poprawili swoje najlepsze wyniki. Z optymizmem można, więc patrzeć w przyszłość czyli na kolejne starty. Sezon się rozkręca na dobre, a z nim również forma naszych podopiecznych. Poniżej osiągnięte czasy zawodników trenujących w naszej grupie oraz podsumowanie przez nich samych starów w Sierakowie. Zapraszam do poczytania…

Na dystansie popularnej ćwiartki(950m-45km-10,5km) wystartowali: Artur Mieloch, Łukasz Remisiewicz, Dorociński, Zbyszek Chrzanowski oraz debiutująca Kasia Włodarczyk. Z długim dystansem czyli 1/2 Iron Man (1,9km-90km-21km) zmierzyli się Lidka Juchniewicz oraz Arkadiusz Ihnatowicz.

Podczas triathlonu w Sierakowie odbywały się Mistrzostwa Polski na dystansie 1/2 Iron Man. Startująca w kategorii PRO kobiet Lidka Juchniewicz wywalczyła 6 miejsce. Lidia osiąga następujące czasy podczas zawodów: 05:22:12 (00:38:19 02:42:56 01:52:53 T1 00:05:14 T2 00:02:50).

„Do Sierakowa przyjeżdżam na zawody od 3 lat. Uwielbiam tutaj startować ze względu na atmosferę panującą przez cały weekend, a także szybką trasę kolarską i ciekawą biegową.Trasa biegowa do najłatwiejszych nie należy. Charakteryzuje się licznymi podbiegami i korzeniami na trasie. Wszystko to plus organizacja powoduje, że Sieraków na dystansie długim na stałe zagościł w moim kalendarzu startowym. Poza tym data startu to początek sezonu, a dla mnie to oznacza głód ścigania się. W tym roku z trenerem postawiliśmy sobie wysoko poprzeczkę. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę i w dniu zawodów jako amator punkt 9 rano wystartowałam razem z „PROsami”. Samo pływanie na dystansie 1900metrów wspominam jako męczarnie:). Fakt pływanie nie jest moją mocną stroną i chciałam to przetrwać do końca :). Po wyjściu z wody na długim podbiegu dały już o sobie znać nogi, które zachowywały się jak zakwaszone kołki. Szybka zmiana w strefie i druga dyscyplina – rower . Tutaj zrobiłam największy postęp treningowy:). Czas poprawiony o 7 min w stosunku do zeszłorocznego startu w tym samym miejscu. Na deser pozostał 21 kilometrowy bieg po lesie, który wspominam dość dobrze, prawie dobrze, bo liczne podbiegi na tym etapie zmęczenia mocno dawały się we znaki. Na szczęście doping kibiców robił swoje. Na mecie melduję się z czasem 05:22:12 i na 6 pozycji wśród kobiet w Polsce!. Takie newsy nie docierały do mnie w tym dniu. Dopiero kilka dni po starcie uświadomiłam sobie czego dokonałam. To bardzo motywujące i napędzające do dalszych treningów. To też dowód na to, że systematyczny kilkuletni trening przynosi efekty a marzenia się spełniają. Na marginesie…co do startu to oczywiste, że jest jeszcze wiele rzeczy do dopracowania:). Będę dążyć do ideału. Trenerze dziękuję:).”

lidka

Na krótkim dystansie najszybciej na mecie zjawił się Artur Mieloch z czasem 02:16:05 – 7 miejsce w kat.M-30 i 31 open. (00:13:10 01:11:36 00:45:23 T1 00:04:39 T2 00:01:37) „Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiego wyniku już w tej części sezonu. Jednak trening przygotowany przez trenera daje efekty, a po zawodach nie mogę doczekać się kolejnych. Start „falowy” to naprawdę rewelacyjny pomysł, około 300 zawodników jest dużo lepszy niż 1200. Jedynym zaskoczeniem na etapie pływackim był mocny wiatr, dzięki któremu do pierwszej boi napiłem się parę razy wody. Wynik 13:10 nie jest moim najlepszym, ale 14 czas wśród wszystkich uczestników w pełni mnie zadowala. Rower wypadł lepiej niż się spodziewałem 1:11:36 – średnia 36km/h.
Na biegu znowu mogło być trochę lepiej, ale czuję że jest poprawa w stosunku do Piaseczna z czego bardzo się cieszę.
Bardzo dziękuję moje żonie za doping na całej trasie i wspieranie mnie w tym moim triathlonie„.

mieloch

Zbigniew Chrzanowski 02:24:50 (00:16:30 01:14:29 00:46:26 T1 00:05:04 T2 00:02:21 )

„Start w Sierakowie zaplanowałem już w roku ubiegłym. Właśnie tu w 2014 miałem swój debiut na dystansie ¼ IM. Na powrót do Sierakowa wpływ miały podstawowe elementy, które wchodzą w skład dobrze zorganizowanych zawodów. Etap pływacki rozpoczyna się z plaży, jazda rowerowa wiedzie po dobrze przygotowanym asfalcie, a bieg to istne szaleństwo w postaci krętych, leśnych duktów. Do tego dołożyć można przyjaciół, którzy startują i równie dzielnie kibicują. Wynik jaki osiągnąłem w roku ubiegłym to 2:34:13. W tym sezonie mam znacznie większy apetyt i będę walczył o złamanie 2:25:00.

29.05.2015

Do Sierakowa dotarłem po bardzo długiej, nocnej podróży. Trasa Londyn – Bruksela – Berlin – Sieraków to 1400km. Adrenalina, która towarzyszyła mi podczas całej podróży utrzymywała się do późnych godzin wieczornych, więc zasnąłem dopiero o godzinie 23.

30.05.2015 – Dzień zawodów

Godzina 7:00. Pobudka.

Szybki prysznic, kawa, skromne przedstartowe śniadanie i wizyta w strefie zmian. Na linii startu zameldowałem się w drugiej fali startowej. Start z plaży jest bardzo widowiskowy. Duża grupa zawodników pędzących na łeb na szyję do wody wygląda jak ucieczka stada antylop przed głodnymi hienami.

Nie będę się rozpisywał odnośnie poszczególnych czasów, ale na pływaniu poprawiłem się o minutę w porównaniu z 2014. T1 również poszło sprawniej niż w roku ubiegłym, natomiast rower to wciąż wielka niewiadoma. Jazda na rowerze, który dopiero co został wyciągnięty z pudełka, bikefit zrobiony na czuja oraz jazda testowa przez 5 min to amatorskie podejście. Niestety w tym przypadku jedyne możliwe. Średnia prędkość wyszła 33,9 km/h. Lepiej niż w roku ubiegłym, ale wciąż jazda na rowerze pozostawia wiele do życzenia. Najlepiej ze wszystkich konkurencji wyszedł bieg. Nigdy nie mówię, że trasa jest ciężka. Wszyscy zawodnicy muszą przebyć taką samą drogę więc co najwyżej może być wymagająca. Lekko ponad 10km w lesie z dwoma krótkimi, ale morderczymi podbiegami. Średnie tempo oscylowało w granicach 4:36 min/km. Znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie i to mnie cieszy najbardziej.

Gdy do pokonania miałem ostatni podbieg nie byłem pewien swojego czasu. Podczas T1 zastopowałem zegarek i nie wiedziałem ile mi brakuje do magicznej granicy 2:25:00. Wbiegając na metę wiedziałem już, że I made It. 2:24:50. Uśmiech na twarzy mojej i Łukasza oznaczało tylko jedno, w Gdyni łamiemy 5h.

Ale co tam mój start i nowa życiówka. Gwiazdą zawodów był następnego dnia nasz trener Łukasz Kalaszczyński, który w spektakularny sposób złamał magiczne 4 godziny na dystansie ½ IM i tym samym został Wice Mistrzem Polski na tym dystansie. To wielki zaszczyt pracować pod okiem takiego Mistrza. Dzięki temu wierzę, że i ja stanę kiedyś na pudle.”

zibi

Łukasz Remisiewicz debiutujący na dystansie „ćwiartki” osiąga metę z wynikiem 02:32:20 (00:17:53 01:18:05 00:48:06 T1 00:06:00 T2 00:02:16 )

remi

Wojciech Dorociński 02:38:51 (00:17:47 01:23:01 00:49:27 T1 00:06:05 T2 00:02:31)

„Mój występ należy zaliczyć do udanych, zawody zakończone z nową życiówką. Podsumowując pływanie: źle się ustawiłem i ciężko było coś zrobić. Tuż przed pierwszą boją złapałem nogi jednego zawodnika i udało się prawie do końca płynąć za nim. Na rowerze miałem jakiś problem. Do piętnastego kilometra potwornie bolały mnie uda, to chyba efekt pierwszej jazdy w sezonie na lemondce dlatego tylko na zjazdach z niej korzystałem a tak jechałem na zwykłym uchwycie. Czuję, że w Poznaniu mogę pojechać dużo lepiej. Bieg był dobry i chciałem przyspieszyć na drugim okrążeniu, ale ten podbieg który był na końcu strasznie mnie zmęczył, więc nie szarpałem się bo wiedziałem, że mam pewny rekord życiowy”

Kasia Włodarczyk debiutująca w triathlonie osiąga wynik 03:30:05 (00:23:37 01:40:44 01:15:13 T1 00:07:19 T2 00:03:12)

„Pływanie – super. Bardzo jestem zadowolona z czasu, bo płynęłam powoli, luźno i miło. Przyczepiłam się z boku do jakiejś żabki i zdałam się na jej nawigację. Przecież dziewczę ciągle patrzyło przed siebie. Za drugą boją już płynęłam sama. Super było! Fale się bardzo uspokoiły i nie było jakoś strasznie. Nawet dawało mi to radość. Dobieg do strefy zmian – na szczycie czekali znajomi i dopingowali. Chciałam być kozak i pobiegłam. Błąd! na szczycie mi się cofnęło! Dospacerowałam kilkadziesiąt metrów i ruszyłam powoli do strefy. W T1 miałam straszne wrażenie, że się grzebię. Zdjęcie pianki nie było problemem ale założenie skarpetek już tak. Co się naklęłam przy ich zakładaniu to moje. Szybko założyłam kask, buty i okulary i numer i potruchtałam na rower. W samym jeszcze Sierakowie było z górki i jak spojrzałam, że jadę ponad 30km/h ogarnęła mnie euforia. Ta… Ja wiedziałam, że będą podjazdy.. ale, że aż takie W trupa leciałam z górki. Wiatr w twarz i w bok nie ułatwiał sprawy ale jestem zadowolona. Średnia 26km/h to niby cienko, ale jadąc podjazdy po 13km/h musiałam nieźle nadrabiać, żeby wyszło to 26. T2 poszło ekspresowo. Bieganie to porażka. Całkowita. Uwzględniałam, że tempo może mi spaść z przelotowego 5:40 do 6:10/6:15 ale nie liczyłam, że będę musiała się zatrzymywać. Biegłam na pograniczu wymiotów. Owszem czułam, że mam łydki sztywne, ale nie doskwierało mi to zbytnio. Najgorsze były zbiegi bo żołądek szalał i po zbiegu musiałam go uspokoić. Na biegu wypiłam z kubek wody i próbowałam ruszyć żołądek pomarańczą. Bulgotało w nim, jeździło, wszystko się podnosiło. 1:15 to porażka ale cieszę się, że dotarłam. Gdyby nie żołądek czas końcowy miałabym 3:15. No ale nie ma co gdybać.”

Z dystansem „połówki” zmierzył się również Arkadiusz Ihnatowicz, który znacząco poprawiając swój dotychczasowy wynik. Czasy Arka z zawodów prezentują się następująco: 05:22:12 (00:39:07 02:53:01 02:03:48 T1 00:06:33 T2 00:02:43). „Start w Sierakowie był dla mnie kolejnym etapem do przygotowań do startu głównego w sierpniu czyli startu na dystansie Iron Man w Kopenchadze. Na kolejnych startach mam zamiar wyeliminować popełnione błędy i poprawić swój wynik. Popłynąłem spokojnie z zapasem, starając się utrzymać w środku grupy, na rower pojechałem starając się utrzymać w tempie każdy odcinek, bieg podobnie chciałem utrzymać każdą pętlę w tym samym tempie, aczkolwiek na ostatniej czułem mocno zmęczenie.”

arek ihnatowicz 1024x683

Wielkie gratulacje dla całej drużyny i działamy dalej…

Login to post comments