GARMIN TRIATHLON ŚLESIN

GARMIN TRIATHLON ŚLESIN

Podczas Garmin triathlon Ślesin pogoda nie rozpieszczała zawodników. Szczególnie trudne warunki panowaly podczas trasy kolarskiej. Silny porywisty wiar, deszcz, miejscami grad powodowały, że jazda rowerowa nie należała do najłatwiejszych. Oczywiście triathloniści to sportowcy przygotowani także na takie warunki i nie straszna im żadna pogoda. Bardzo dobrze w tych nie łatwych warunkach spisali się nasi zawodnicy choć nie obyło się bez problemów. Jak spisali się nasi zawodnicy, o tym poniżej.

Adam Czajkowski „Pływanie – zgodnie z założeniami troszkę mocniej wystartowałem , tak żeby się ustawić w grupie , która płynie podobnym tempem . Po około 100 metrach powoli uspakajałem tempo i bez większego zmęczenia równo dopłynąłem do końca – pierwszy raz bez żabki . Czas – 17,23 min. Rower – Tutaj zaczęły się anomalie pogodowe : silny wiatr , ulewa , momentami nawet chyba grad . Cholernie ślisko – dużo kraks na zakrętach . To wszystko nie pomagało . Mocno przemarzłem . Myślę ,że przy lepszej pogodzie możn było urwać jakieś 3 min . Pod wiatr kręciłem z prędkością około 30 km/h , z wiatrem około 40 km/h Czas – 1,18,25 min. Bieg – ta słaba, chłodna i deszczowa pogoda na bieganie akurat była super . Zacząłem wolniej – bałem się ,że jak zwykle złapie mnie kolka. Wszystko jednak było ok . Powoli przyspieszałem . Ostatnie z 4-rech okrążeń robiłem już na najwyższym przedziale tętna. Czas – 47,14 .

Jestem bardzo zadowolony – harówa i abstynencja się opłaciły. No i teraz następne wyzwanie to chyba 2,25 min w Gołdapii !?”

Piotr Sojkowski 00:18:11 / 00:03:07 / 01:51:52 / 01:50 / 00:53:05/ 03:07:35 Zawody i start mógł być naprawdę dobry. Udało mi się zaliczyć najlepsze jak do tej pory pływanie – oficjalny czas to 18:11 czyli już w porównaniu do startu z Piaseczna urwane 25 sekund. Rower zapowiadał się ciężko z uwagi na wiatr, deszcz, grad i zimno. Średnia prędkość pod wiatr wynosiła ponad 30 km/h. Niestety nie wiem jak by poszło dalej, ponieważ na 11 km złapałem gumę. W końcu i mnie dopadła ta przykra niespodzianka. Znalazłem sie w gronie 45 innych szczęśliwców, którzy złapali kapcia i nie dotarli do mety, więc prawdziwy pogrom.

Piotrek2 1024x683

Zrezygnowany wracałem do mety, strasznie zmarznięty bo ciągle padał deszcz i kiedy już prawie wszyscy zawodnicy mnie minęli w końcu jakiś chłopak się zatrzymał i zapytał czy chcę dętkę. Chwila namysłu że tak, ale przecież nie mam nawet pompki. Inny chłopak który złapał 2 kapcie w ciągu tego startu pożyczył mi pompkę, szybka wymiana i wsiadam na rower. Postanowiłem, ze postaram się pojechać mocny trening. Nie chciałem zmarnować tych przygotowań które zrobiłem i ten kawał drogi pokonany z Warszawy na zawody. To miał być wyścig dla kibiców, którzy super dopingowali na trasie i dla mnie samego, żeby pokazać że jedzie się do końca. Rower poszedł dość dobrze. Długo się rozgrzewałem po wychłodzeniu organizmu (wszystko przemoczone i ciągle padał deszcz) ogon stawki dogoniłem dopiero na 35 km, czyli przez 24 kilometry jechałem kompletnie sam, ale za to z wielkim wsparciem i dopingiem. Zmiana na bieg i tutaj zaskoczenie w końcu biegnie mi się bardzo dobrze i w miarę swobodnie. Średnia wyszła 5:05 min/km czyli w końcu tak jak zakładałem z trenerem. Momentami biegłem szybciej, jednak pokonywany 4 razy podbieg przed metą zrobił swoje. czas z biegu 53:05, czyli szybciej od tego w Piasecznie aż o 3’49 sekund co było dla mnie dużym zaskoczeniem. Mogło wyjść super, wysokie miejsce i wysoka pozycja w klasyfikacji Garmina. Niestety nie zawsze się udaj i chyba takie sytuacje też muszę brać pod uwagę i liczyć się z nimi. Cieszy mnie pływanie i bieg w końcu na przyzwoitym poziomie”

Piotrek

Startujący na dystansie sprinterskim (475m- Artur Bąk osiąga nastepujące czasy na poszczególnych konkurencjach 00:10:55 / 00:03:12 / 00:48:29 / 01:38 / 00:25:08/ 01:29:22/

Login to post comments