Afrykańskie tropiki

Afrykańskie tropiki

„Takie niespodzianki jak ta w Szczecinie mogę mieć co zawody.

Zawody na dystansie ¼ Ironmana traktowałam kontrolnie i bez większych oczekiwań. Głównym startem był Sieraków na dystansie ½ IM. Tam udało się wywalczyć szóste miejsce w Polsce , więc stwierdziłam , że to już jest chyba szczyt formy ;). Po starcie w Sierakowie przyłożyłam się do podbiegów i podjazdów ( to był wówczas mój najsłabszy punkt zawodów). Tak, więc każde dłuższe bieganie zawierało co najmniej 10 podbiegów w Parku Żeromskiego (i tak w koło Macieju). Ale do rzeczy..

Jeszcze dzień przed startem wymiana smsami z trenerem na temat pływania w piankach…No cóż nienawidzę pływać w tej gumie! Licytowanie trwało kilka smsów . W końcu odpuściłam i zgodziłam się na pływanie w opakowaniu. Założenia były takie. Pływanie jak zawsze, rower mocno i bieg wyjdzie w trakcie bo w upał trudno przewidzieć reakcję organizmu.

Niedzielny poranek przywitał nas pochmurną pogodą, co nie zapowiadało późniejszego tropiku. Szybka odprawa techniczna przed startem i decyzja… płynę bez pianki! (trener mnie zabije!).Woda w Odrze ma 24 stopnie , płynie mi się dobrze woda jest spokojna ale już tradycyjnie wychodzę gdzieś na szarym końcu:). Po pływaniu zaczyna się rower według założeń czyli w „palnik”.  I poszłam w palnik i z tętnem i z prędkością. Wszystko na maksa. Pod koniec roweru mam przed sobą 2 dziewczyny, więc widzę ich plecy i kontroluję do momentu zjazdu do strefy zmian.

 Lidka2 1024x683

Wszak triatlon wygrywa się biegiem. Tylko, że słońce zaczęło już prażyć, a 34 stopnie w cieniu to bieg w takiej temperaturze nie jest prostą sprawą. Założenie-bieg na samopoczucie. Widziane rywalki na rowerze udało się wyprzedzić już na pierwszych 300 metrach biegu. Potem następni zawodnicy, a z każdym kilometrem biegło się coraz lepiej i mocniej. Z początkiem drugiej pętli mijam kolejną rywalkę, ale w ogóle nie wiem na której pozycji jestem w generalce. Po 02:35:48 w tropikalnej pogodzie mijam linię mety.

Lidka1 1024x683

Odbieram swój medal za ukończenie biegu i kieruję się do strefy finiszera po piwko:). Piwko, basenik i panowie… To jest ten plus kiedy się wbija na metę w czołówce (bo panie jeszcze gdzieś się męczą na trasie). Zadowolona ze startu wracam do hostelu i robię sobie drzemkę. Po przebudzeniu tradycyjnie kontrolny rzut oka na fejsika i taka wiadomość! Juchniewicz na 3 miejscu w generalce! Lekkie niedowierzanie i szok :). Kolejne podium motywuje do pracy. I na koniec trening, trening i jeszcze raz trening oraz systematyczność.

Lidia Juchniewicz żródło triathlon kołobrzeg

Lidia Juchniewicz żródło triathlon kołobrzeg

 

P.SMam nadzieję ,że to jeszcze nie raz zaskoczę wszystkich.”

Login to post comments